Napisane przez: madziulencja | lipiec 18, 2007

Valle de la Luna (12.07)

Wstalismy o 8.00,zebralismy sie (troche to trwalo, bo oczywiscie byly przeboje z ciepla woda;)). Poszlismy na sniadanie do jakiejs knajpki w centrum i obmyslilismy plan dnia. Do 15 chill, a po 15 wycieczka. Pospacerowalismy po miasteczku, poszlismy do muzeum – Museo Arqueologico Gustavo Le Paige. Zalozyl je w 1955 Belg – wyzej wspomniany archeolog Gustaw Le Paige. W muzeum jest 8 naw, w kazdej z nich znajduja sie odnalezione w regionie przedmioty nalezace do prekolumbijskich mieszkancow tych terenow. Dosyc ciekawe:) Niestety znowu mielismy pecha – w maju zabrano z muzeum mumie, ktore bardzo chcelismy zobaczyc ( w tym Miss Chile:D). Po wizycie w muzeum poszlismy na targ – kupilismy fajowe czapki z lamami:) Maciek zakupil takze polecony przeze mnie szaliczek:D
Zrobilo sie dosyc pozno, wiec poszlismy szybko cos zjesc i o 15 bylismy w biurze. Dolina Ksiezycowa jest tylko 14 km od San Pedro, wiec nie musielismy dlugo jechac:) Pan przewodnik okazazal sie bardzo mily i calkiem niezle mowil po angielsku:D. Pierwszym przystankiem byla Dolina Smierci – Valle de la Muerte. Sa 3 wytlumaczenia dla tej nazwy: po 1 – w tej dolinie nie ma zadnego zycia, zadnych zwierzat i roslin, po 2 – przez ta doline prowadzil glowny szlak miedzy Argentyna i Chile. Spedzano tedy bydlo, ktore mialo byc dostarczone gornikom pracujacym w polnocnej czesci Chile. Wiele zwierzat ginelo jednak wpadajac w przepasc. Po 3 – (przewodnik powiedzial, ze jest to kiepskie wytlumaczenie:)) Gustaw Le Paige nazwal to miejsce Valle de la Marte (Dolina Marsowa), po czasie nazwe ta przeksztalcono w Valle de la Muerte (gra slow: Marte – Muerte).
Wjechalismy do parku – od razu bylo widac, ze jest to cos zupelnie innego, niz widzielismy w Argentynie. Dolina otoczona jest przez 3 lancuchy gorskie – Cordillera de Domeyko, Cordillera de la Sal i Andy. Krajobraz jest bardzo zroznicowany – sa tun roznokolorowe skaly, “wydmy” i rozne formacje skalne. Najpierw zobaczylsimy formacje ” Trzy Marie” ( albo renifery heh). Powstala ona blisko milion lat temu. Szczerze mowiac, widzielismy ciekawsze formacje w Argentynie:)
Niedaleko znajdowala sie mala kopalnia soli. Sol jest tu zmieszana z glina, dlatego tez kopalni nie uzywa sie, gdyz oczyszczenie soli jest zbyt kosztowne. Ostatnim przystankiem byla “wielka wydma”. Piasek mial kolor grafitowy, wygladal jak popiol wulkaniczny. Wydma jest ogromna, wchodzilismy na nia dobre 5 minut. Bylo warto:) Slonce zaczelo zachodzic, wiec co chwile wszystko mialo inny kolor:) Ludzi bylo od groma, ale udalo nam sie znalezc spokojne miejsce na skalach, gdzie obejrzylismy zachod slonca. O 19 bylismy z powrotem w San Pedro.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie