Napisane przez: amciek | lipiec 18, 2007

Wycieczka do Salar de Atacama i jezior (13.07)

Dzisiaj mielismy wykupiona wycieczke z ta sama firma co wczoraj. Kilka minut po 8 przyjechal po nas bus i udalismy sie w droge. Tak jak powiedzieli w biurze, przewodnik mowil po angielsku, co nas ucieszylo.
Pierwszym przystankiem bylo Salar de Atacama. Jest to plaskowyz, ktorego polnocna czesc pokryta jest sola: cos podobnego jak Salinas Grandes w Argentynie, ale wygladem bardzo sie roznia. Salar de Atacama otoczona jest przez 3 pasma gorskie: Andy, Gory Domeyko i Gory Solne. Wrazenie poteguja wulkany gesto rozsiane w Andach. W Chile znajduje sie ponad 430 wulkanow (!) z czego 110 jest wciaz czynnych!
Jednym z aktywniejszych wulkanow jest Lascar (5196 m npm.). Ostatnia erupcja miala miejsce 4 lipca tego roku. Szkoda ze nas wtedy nie bylo :( Nie byla to duza erupcja, ale warto by bylo cos takiego zobaczyc. Od 2000 roku wulkan ten wybucha co roku mniej wiecej o tej samej porze, czyli w lipcu. Jedna z wiekszych erupcji miala miejsce w 1993 roku, a skutki wybuchu odczuwalne byly nawet w Brazylii i Argentynie.
Na samym poczatku wycieczki zatrzymalismy sie przy malym oczku wodnym. Przewodnik wyjasnil nam, ze z pozoru martwe, jest pelne zycia. Zyja tam malutki krewetki (osiagaja do 1 cm), a miejsce to jest czesto “odwiedzane” przez rozne zwierzeta tu zyjace (myszy, lisy, flamingi).
Kolejnym przystankiem byl punkt widokowy, z ktorego mielismy bardzo ladny widok na brodzace w wodzie flamingi. Przewodnik opowiedzial nam jak rozrozniac gatunki flamingow i przedstawil nam wiele ciekawych faktow. W Salar de Atacama sa 3 gatunki: Chilijski, Andenski i James. Roznia sie one kolorem pior, nog i wielkoscia. Wszystkie jednak sa super :) Dowiedzielismy sie, ze flamingi zyja od 35-30 lat, dobieraja sie w pary na cale zycie, a samica sklada tylko 1 jajo na rok. Obecnie ptaki te sa pod scisla ochrona.
Z Salar de Atacama udalismy sie do w strone jezior: Muscanti i Miniques. Znajduja sie one na wysokosci 4000 m npm., przez co jest tam troche zimno i lezy snieg. Widoki byly jednak niesamowite. Ze wszech stron gory i wulkany, woda ma ciemno blekitny kolor. Zobaczycie zdjecia to bedzie wiedziec o czym mowie :) .
W malej miejscowosci Socaire zjedlismy lunch, a potem pojechalismy zobaczyc doline Jerey. Jest ona o tyle ciekawa, ze jest zamieszkana od 8000 lat. Przez srodek doliny przeplywa niewielka rzeczka, a calosc bujnie porastaja wszelkiej masci krzewy, drzewa i trawy. Kontrastuje to niesamowicie z otaczajaca pustynia. Ostatnia atrakcja dnia bylo publo Toconao. Jest to malutkie miasteczko z kosciolkiem, wieza zegarowa i garstka sklepow dla turystow. Przed jednych z nich chodzily sobie dwie lamy :) Mozna bylo zrobic sobie zdjecia i je poglaskac :) Po 18 wrocilismy do San Pedro i tak skonczyl sie kolejny dzien.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie