Napisane przez: amciek | sierpień 17, 2007

Lot do Hong Kongu (15.08)

Samolot do Hong Kongu odlatywal rano, kwadrans po 10. Oznaczalo to, ze musielismy wstac bardzo wczesnie o 5.30. Metrem dojechalismy na lotnisko i od razu poszlismy do bramki. 3 godziny pozniej juz lecielismy.
Lot przebiegl bardzo spokojnie. Obejrzelismy sobie filmy, ponudzilismy sie troche. Tym razem lot trwal “tylko” 4 godziny.
Hong Kong przywital nas chmurami i mgla. Bylo jednak tak samo goraco i duszno jak w Singapurze. Od tego sie nie ucieknie ;)
Autobusem pojechalismy na Kowloon, miejsce w ktorym mial byc nasz hostel. Wysiedlismy troche za wczesnie i musielismy dojechac jeden przystanek metrem.
Hostel znajdowal sie na 13. pietrze w wielkim budynku, w ktorym miesci sie mnostwo malych “hotelikow”, sklepow, knajp i mieszkan. Trzeba dlugo czekac na winde, bo sa tylko dwie. Co ciekawe jedna jezdzi na parzyste pietra a druga na nieparzyste ;) Poza tym jest tam prawdziwy windowy! :) Juz na samym poczatku nas wkurzyl. Przekroczylismy zolta linie czekajac na winde i kazal nam sie cofnac ;) Poza tym czuje sie bardzo wazny i przejety zarzadzaniem ludzmi i windami. Typowy sluzbista.
Na 13. pietrze bez problemu znalezlismy nasz hostel. Bylismy juz niezle zmeczeni i chcielismy jak najszybciej pojsc do pokoju i odpoczac. Najpierw jednak musielismy dopelnic formalnosci. Zaraz po tym poszedlem zobaczyc pokoj. No i tutaj mala niespodzianka. Mala to dobre slowo. Pokoj byl malutki (2×2m), bez okna (!!!), z lazienka (1×2m)! Do tego stolik i nie bylo sie zupelnie gdzie ruszyc! Czulem sie jak w szafie. Powiedzialem recepcjonistce, ze nie zostaniemy w tym pokoju. Ona powiedziala, ze nie ma nic innego dzisiaj, ale ze jutro cos sie zwolni i bedziemy mogli tam pojsc. Drugi pokoj, ktory nam pokazala byl lepszy (z oknem, wow!) i ciut wiekszy. Powiedziala, ze jednak taki kosztuje wiecej. Na poczatku na to przystalismy, ale jak tylko poszlismy do naszej “szafy”, zaczelismy szukac innego hostelu w internecie. Znalezlismy jeden pietro wyzej. Okazalo sie, ze pokoje sa wieksze i prawie o polowe tansze. Co prawda bardziej leciwe, ale czyste. Dogadalismy sie z wlascicielem i wrocilismy do naszego hostelu powiedziec, ze rezygnujemy i jutro rano idziemy gdzie indziej.
Podczas gdy ja poszedlem do bankomatu po pieniadze, recepcjonistka zadzwonila do naszego “pokoju” i powiedziala, zeby do niej przyjsc. Wracajac poszedlem jej zaplacic. Przedstawila mi nowa “oferte”. Zmniejszyla cene za lepszy pokoj znacznie (prawie tyle ile powinnismy zaplacic), ale bylo juz za pozno. Zostawilismy depozyt w Man Hing Lung Hotel, a poza tym nie chcielismy juz zostawac w tym miejscu. Nie chcielismy placic ludziom, ktorzy oszukaja gosci. Przyjezdzasz na miejsce, pokazuja Ci klatke, a jak chcesz lepszy pokoj musisz doplacic.
I tak nam uplynal dzien… Niestety nie zdazylismy nigdzie pojsc. Siedzielismy w naszej karykaturze pokoju i surfowalismy w internecie.
Kiedys napisalem, ze nie lubie pisac notatek z dni kiedy gdzies leciemy bo nic sie nie dzieje. Tym razem dzialo sie i to za duzo…


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie