Plan na dzisiaj nie byl do konca zdefiniowany
Nie wiedzielismy jaka bedzie pogoda (wedlug prognozy mialo padac), a poza tym byla niedziela, co sie rowna tlumom ludzi wszedzie.
Okazalo sie, ze pogoda byla ladna i strasznie goraca. Postanowilismy pojechac do dzielnic Wan Chai, tuz obok dzielnicy biznesowej. Gdy tylko wysiedlismy z metra uderzyla nas fala goraca i w jednej chwili bylismy mokrzy. Ciezko bylo wytrzymac.
Poszlismy na promenade, gdzie znajdowaly sie dwa pomniki wazne dla historii Hong Kongu. Pierwszy z nich upamietnia przekazanie HK Chinom 10 lat temu, a drugi jest symbolem nowego HK. Oba nie sa zbyt ciekawe, mimo tego miejsce to jest tlumnie odwiedzane przez turystow. Mozna zrobic sobie ladne zdjecie panoromay HK.
Pogoda bardzo nas zmeczyla, wiec wrocilismy do domu, zeby sie troche odswiezyc. Bardzo nam to pomoglo i postanowilismy pojsc na zakupy. W przewodniku przeczytalism, gdzie mozna kupic ciekawe rzeczy. Najpierw jednak poszlismy do pobliskiego parku na pokaz Kung Fu. Mlodzi adepci tej sztuki walki pokazywali co potrafia. Zaczelo sie od koncertu bebnow. Potem przyszedl czas na taniec smokow. Wszystko to robilo duze wrazenie. Wymaga to niesamowitej sprawnosci, a przede wszystkim wytrzymalosci. Nam ciezko bylo wytrzymac stojac w tym upale, a oni biegali i skakali! Potem male dzieci staraly sie wykonywac sekwencje ciosow i uderzen, ale niezbyt im to wychodzilo
Przynajmniej sie starali
Jeden z nich w ferworze “walki” zgubil buta
Po godzinie ogladania stwierdzilismy, ze mamy dosc i poszlismy na zakupy.
Poszlismy na nocny targ, ktory zaczyna sie po zmroku i trwa do polnocy i przeszlismy kilka malych ulic handlowych.
Napisane przez: amciek | sierpień 20, 2007
Hong Kong dzien 3 (19.08)
Napisane w Hong Kong