Po raz kolejny stwierdzam, ze Hong Kong nie jest dobrym miastem do robienia zakupow:/ I ze nasz przewodnik jest do bani:) Niby najlepsze dzielnice handlowe okazaly sie beznadziejne, mnostwo tandety i tyle. Najpierw pojechalismy do Sham Shui Po, gdzie miala byc cala ulica super outletow z fajnymi ubraniami. Owszem, ciuchy byly i bylo ich mnostwo, ale jakosc i wyglad pozostawiala wiele do zyczenia. Poza tym kupowac je mozna bylo tylko w ilosciach hurtowych…obawiam sie, ze nie mamy tyle miejsca w torbie:]. Na kilku ulicach znajdowaly sie wylacznie sklepy z koralikami i innymi drobiazgami do robienia naszyjnikow itp. (tak, tak – koraliki na kilogramy), na kolejnych – same pasmanterie – tasiemki, guziki…obok tych z kolei ulice “tapicerskie”…posrodku tego jeden wielki rynek, mega tandeta i tyle. Znalezlismy jakies centrum handlowe – bylo kilka ciekawych sklepikow z gadzetami (oni to uwielbiaja – zawieszki do komorek, figurki,zabawki – fajnie poogladac, ale nie sadze, zeby warto bylo kupowac:)). Zmeczylismy sie troche, wiec pojechalismy z powrotem do Tsim Sha Tsui, zjedlismy cos i wieczorem pojechalismy do centrum – tu nic nie upolowalismy, bo w sklepach, ktore odwiedzilismy, bylo nie to, czego sie spodziewalismy. Na koniec dnia wybralismy sie na nocny targ…oby jutro nie padalo, bo nie mam juz sily robic zakupow:)
P.S. Wszystkiego najlepszego Michal!
Dzieki! Tesknie juz za Wami niemilosiernie, juz Was wypatruje z 16go pietra na plycie Bjukanan!!! a w sobote lece do Paryzewa na final celebrejszon!!! x
Przez: Miszel w sierpień 22, 2007
o 6:54 pm
My tez tesknimy za Wami .Dla Madzi mamy specialne zyczenia i 23 buziaki -swietujcie milo !!!
Przez: MaM BMS w sierpień 23, 2007
o 3:42 pm