Napisane przez: madziulencja | sierpień 24, 2007

Wielki Budda (22.08)

Pogoda rano nie byla zbyt dobra, ale mimo to zdecydowalismy sie pojechac na wyspe Lantau  i zobaczyc slynny posag Buddy. Najpierw jechalismy metrem,  pozniej jeszcze godzine autobusem. Bylo bardzo ladnie i zielono, ale niestety pochmurno i mgliscie. Dojechalismy na miejsce i zaczelismy sie wspinac po 268 schodach. Wisiala nad nami wielka chmura, widocznosc byla fatalna, ale w koncu Budda sie wylonil:) Faktycznie jest ogromny:D  Pomnik wykonany jest z brazu i wazy 250 ton (tyle, co jumbo jet). Robi wrazenie. Szkoda, ze pogoda  nie dopisala, bo mozna tu zrobic sliczne zdjecia okolicznych wzgorz…No coz, nie mozna miec wszystkiego;)
Zeszlismy na dol – mgla sie troche podniosla, wiec postanowilismy pojsc na krotki spacer sciezka madrosci. Troche padalo, ale drzewa chronily nas przed deszczem. Szlismy jakies 15 minut, minelismy ogrod herbaciany i w koncu doszlismy do tej sciezki – we mgle wygladala dosc dramatycznie. Kolo drogi wbite byly w ziemie bardzo wysokie deski z zapisanymi na nich roznymi madrosciami (nie powiem, jakimi, bo oczywiscie nikt tego nie przetlumaczyl :/). Troche pochodzilismy, zrobilismy zdjecia i wrocilismy na glowny plac. Stad poszlismy do klasztoru Po Lin. Jest to dosc duzy kompleks, mnostwo tu zarowno modlacych sie, jak i zwiedzajacych. To chyba jedna z ladniejszych swiatyn, jakie odwiedzilismy:) Zrobilo sie dosc pozno i znowu padalo, wiec zlapalismy autobus i zjechalismy na dol. Zanim wsiedlismy do metra, odiwedzilismy pobliski outlet  – mieli tam wszystko – sklepy sportowe, z bizuteria, butami, ubraniami. Byly takze butiki z designerskimi ciuchami. My upolowalismy kilka fajnych rzeczy jakichs wloskich i francuskich firm:) I tak minal kolejny dzien :)


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie