W koncu pogoda dopisala i pojechalismy do Ocean Parku. Niebo bylo prawie czyste (chyba po raz pierwszy) i zanosilo sie na upalny dzien.
Nie wszystko jednak poszlo tak gladko. Najpierw dojechalismy metrem na przystanek skad mial jechac autobus do parku. Jak zobaczylismy jaka jest kolejka zdecydowalismy pojechac na inny przystanek i wsiasc do innego autobusu. Po krotkiej jezdzie bylismy na miejscu. Tutaj czekala nas kolejna niemila niespodzianka. Dawno nie widzielismy tylu ludzi w jednym miejscu! Juz mielismy rezygnowac, gdy niespodziewanie dwojka ludzi zatrzymala nas i wreczyla nam bilety. Powiedzieli nam, ze nie maja tam ochoty isc i mozemy je wziac za darmo. Jak sie okazalo nie byly to bilety, ale kupony na bilety
Trzeba bylo je zamienic na bilety wstepu. Najpierw trzeba bylo stac ok. 20 min w kolejce do okienka… Poza tym dalismy sie nabrac i oddalimsy jeden bilet jakiemus facetowi (myslelismy, ze mamy wiecej niz 2 bilety – przy okienku okazalo sie ze z 3 kuponow jest tylko 1 bilet). No coz, latwo przyszlo, latwo poszlo… Niestety oznaczalo to, ze musielismy stac ponownie w mega dlugiej kolejce, zeby kupic bilet. Gdy tak stalismy, zauwazylem na banerze nad wejscie, ze osoby ktore maja urodziny danego dnia maja wstep za darmo. Niestety (ktory to juz raz?!) tyczy sie to tylko mieszkancow HK. W koncu weszlismy.
Nie wiedzielismy za bardzo co robic, bo z tego wszystkiego nie wzielismy mapy. Na szczescie trafilismy na pokaz “Dzien z zycia lwa morskiego”. Bylo calkiem fajnie, tylko jeden z lwow nie chcial robic zadnych sztuczek i musieli go wymienic na innego ![]()
Po przedstawieniu poszlismy do domu misiow panda. Bylo bardzo goraco i duszno. Ciezko bylo wytrzymac. Po raz kolejny musielismy stac w kolejce… Na tabliczce bylo napisane: “Sredni czas oczekiwania na wejscie: 30 minut”. Coz, chcielismy zobaczyc misie, wiec swoje odczekalismy. Okazalo sie, ze bylo warto. Trafilismy na pore karmienia dwoch malych pand. Gdyby nie to, spalyby sobie w najlepsze i ciezko by bylo je dobrze zobaczyc, a tak siedzialy moze z 1,5 metra od szyby i zajadaly sie bambusami
)
Po tym poszlismy na kolejke linowa, zeby dostac sie do gornej czesci parku, gdzie znajdowaly sie pozostale atrakcje. Wiedzielismy, ze musimy wybrac kilka z nich, bo kolejki do nich byly ogromne. Po 5 minutowej przejazdzce bylismy na gorze. Najpierw poszlismy do basenu z fokami. Spoznilismy sie troche na karmienie, ale to nic. Fajnie bylo popatrzec jak zwierzaki sie bawia w wodzie. Potem postanowilismy zjechac ruchomymi schodami nizej (ponoc sa to najdluzsze ruchome schody na powietrzu wg Ksiegi rekordow Guinessa). Wybralismy przejazdzke rwaca rzeka. Oczywiscie musielismy poczkekac ok. 45 minut w kolejce. Tak samo byl z “Mine train” – rollerocoaster tylko, ze bez petli. Bylo super!
Po tym stwierdzilismy, ze mamy juz dosc kolejek i przejazdzek i poszlismy do oceanarium zobaczyc meduzy i rafe koralowa. Po nieudanej probie wygrania maskotek stwierdzilismy, ze mamy dosc wrazen, stania w kolejkach i upalu i skierowalismy sie w strone wyjscia. Nie bylo to jednak proste. Kolejka do kolejki (;)) linowej byla dlugasna! Zjechalismy wiec na dol schodami by autobusem dojechac do glownej bramy. Tam kolejna kolejka do autobusu (musielismy czekac 15 minut). W koncu dojechalismy do glownej bramy, stamtad poszlismy na przystanek i dojechalismy do domu.
Dzien mozna podsumowac krotko: kilka atrakcji poprzedzonych dlugim staniem w kolejce. Mam nadzieje, ze zapamietamy te krotkie chwile zabawy a nie stanie w kolejce
Napisane przez: amciek | sierpień 30, 2007
Ocean Park (24.08)
Napisane w Hong Kong