Napisane przez: madziulencja | sierpień 31, 2007

Lamma Island (27.08)

Dzis mielismy w planach odpoczynek, tzn. plazowanie:) Poplynelismy promem na wyspe Lamma. Wysepka jest bardzo spokojna, nie ma tu samochodow, jezdzic mozna tylko na rowerze. Mnostwo tu malych restauracji oferujacych swieze owoce morza – super, ale ja nie moglam patrzec na te wszystkie biedne zwierzeta scisniete w akwariach i czekajace na zjedzenie:/ Pogoda byla ‘w kratke’, w sumie nie bardzo plazowa, ale to nas nie zniechecilo:). Z przystani szlismy jakies 15 min, minelismy kilka domow, jaskinie kamikaze i male plantacje bananow. Ja oczywiscie nie uniknelam pogryzienia przez komary:/ Na plazy nie bylo nikogo oprocz ratownikow:) Cala dla nas:) Najpierw pobieglismy do wody – okazalo sie, ze dno jest kamieniste – oslizgle kamienie nie sa za fajne:) . Bylo jednak tak goraco, ze musielismy sie szybko ochlodzic. Potem probowalsimy sie opalac ( z filtrem 35 oczywiscie) – nie za bardzo nam to wychodzilo, bo przez ta wilgoc wszystko sie do nas przyklejalo, a slonce tak prazylo, ze mozna sie bylo doslownie rozpuscic. No wiec znowu wskoczylismy do wody:) W pewnej chwili niebo bardzo sie zachmurzylo i zaczelo troche padac. Nieszkodzi:) Opalamy sie dalej:) Wytrzymalismy 3 godziny! O16 planowalismy wracac, wiec kolo trzeciej zaczelismy sie zbierac. I to byla bardzo dobra decyzja, bo wkrotce zaczela sie wielka ulewa:) Dzien zaliczylismy jednak do bardzo udanych – udalo nam sie troche odpoczac i nabrac sil przed kolejnym lotem:)


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie